„Dziś w duchu byłam w niebie...”
Posłuszeństwo Bogu, wypełnianie Jego woli i wszelkie dobre czyny dokonane w czasie ziemskiego życia pogłębiają w człowieku jego zdolność do miłości i wrażliwość na miłość. Jeżeli w momencie śmierci umierający będzie posiadał przynajmniej minimalną zdolność przyjęcia miłości Boga, to wtedy zostanie zbawiony, lecz tak jakby przez ogień (1 Kor 3,15). Czyli będzie musiał dojrzewać w czyśćcu tak długo, aż osiągnie pełną czystość serca, dopiero wtedy będzie mógł w pełni zjednoczyć się z Bogiem w radości nieba. Tylko ci idą natychmiast do nieba, którzy są święci, w pełni kochający. Pan Jezus ukazał s. Faustynie niebo, aby opisała, jak tam jest. Trzeba pamiętać, że ludzki język jest tak ubogi i ułomny, że nie jest w stanie w pełni opisać nadprzyrodzonej rzeczywistości. Siostra Faustyna uczyniła to jednak na wyraźne polecenie Jezusa, abyśmy nigdy się nie zniechęcali i nie upadali na duchu, lecz ze wszystkich sił dążyli do świętości.
Dziś w duchu byłam w niebie i oglądałam te niepojęte piękności i szczęście, jakie nas czeka po śmierci. Widziałam, jak wszystkie stworzenia oddają cześć i chwałę nieustannie Bogu; widziałam, jak wielkie jest szczęście w Bogu, które się rozlewa na wszystkie stworzenia, uszczęśliwiając je, i wraca do Źródła wszelka chwała i cześć z uszczęśliwienia, i wchodzą w głębie Boże, kontemplują życie wewnętrzne Boga - Ojca, Syna i Ducha Świętego, którego nigdy ani pojmą, ani zgłębią.
To źródło szczęścia jest niezmienne w istocie swojej, lecz zawsze nowe, tryskające uszczęśliwieniem wszelkiego stworzenia. Rozumiem teraz św. Pawła, który powiedział: Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani weszło w serce człowieka, co Bóg nagotował tym, którzy Go miłują. - I dał mi Bóg poznać jedną jedyną rzecz, która ma w oczach Jego nieskończoną wartość, a tą jest miłość Boża, miłość, miłość i jeszcze raz miłość - i z jednym aktem czystej miłości Bożej nie może iść nic w porównanie. O, jakimi niepojętymi względami Bóg darzy duszę, która Go szczerze miłuje. O, szczęśliwa dusza, która się cieszy już tu na ziemi Jego szczególnymi względami, a nimi są dusze małe i pokorne (...) Dusza moja została napełniona pokojem i miłością, i im więcej poznaję Boga, tym więcej się cieszę, że takim On jest. I cieszę się niezmiernie Jego wielkością, i cieszę się, że jestem taka maleńka, bo dlatego, że jestem mała, nosi mnie na ręku swym i trzyma mnie przy Sercu swoim.
O mój Boże, jak mi żal ludzi, którzy nie wierzą w życie wieczne, jak się modlę za nich, aby i ich promień miłosierdzia ogarnął, i przytulił ich Bóg do łona ojcowskiego. O miłości, o królowo (Dz 777-780).
ks. M. Piotrowski TChr










