Względność rzeczy
Chmury pociemniały, a w oddali przeszyła niebo pierwsza błyskawica. Na wznak, z wyciągniętymi sztywno ku niebu nóżkami, leżał kos. Zbliżył się do niego zaciekawiony tym zając i spytał ze zdziwieniem, cóż takiego robi.
- Podpieram niebo, aby na mnie nie spadło - stękał, drżąc z wysiłku, kos
- Chcesz na swoich cienkich nóżkach utrzymać niebo? To przecież niemożliwe - dziwił się zając.
- Zmykaj stąd, bo nic z tego nie rozumiesz - zipał kos. - Każdy ma swoje własne niebo!
Wtem wiatr zerwał z pobliskiej lipy liść, który spadł na ziemię obok kosa. Ten zwiastun końca świata tak bardzo go przestraszył, że jednym zwinnym ruchem przekręcił się o sto osiemdziesiąt stopni i czym prędzej odfrunął. Niebo pozostało jednak na swoim miejscu.










