Fąfara puka do drzwi sąsiadki i pyta: – Mogłabyś mi pożyczyć soli? – Nie. – A cukru? – Nie. – A może chociaż mąki? – Nie. – A czy w ogóle jest coś, co mogłabyś mi pożyczyć? – Tak. Mogę ci pożyczyć wesołych świąt!
Burek mówi do Azora: – Już nie mogę się doczekać tych świąt! – Dlaczego? Nie dość, że dostanę dwa worki świeżuteńkich kości, to jeszcze ludzkim głosem będę mógł powiedzieć swojemu panu, co o nim myślę!
Święta. Dwie blondynki jadą po choinkę. Wjeżdżają do lasu, wychodzą z samochodu. Po kilku godzinach brnięcia w śniegu jedna z nich mówi: Wiesz co? Zimno mi… Może weźmy pierwszą lepszą choinkę, nawet jeśli będzie bez bombek?
W grudniu Jasio napisał pocztówkę do Mikołaja: „Mikołaju! Mam biednych rodziców. Proszę Cię, przynieś mi rower górski i klocki Lego.” Na poczcie jedna z urzędniczek niechcący przeczytała pocztówkę Jasia. Zrobiło jej się smutno i pokazała ją kolegom z pracy. Wszyscy postanowili zrobić Jasiowi niespodziankę. Złożyli się na klocki Lego i wysłali mu je w paczce. Po świętach ta sama urzędniczka czyta drugi list od Jasia: „Mikołaju, dziękuję za klocki. Rower pewnie ukradli na poczcie.”
Wieczór wigilijny. Cała rodzina gotowa, stół zastawiony, czekają tylko na pierwszą gwiazdkę. Oczywiście przy stole jedno dodatkowe, puste miejsce. Nagle pukanie do drzwi. – Kto tam? – Strudzony wędrowiec, czy jest dla mnie miejsce? – Jest. – A mogę skorzystać? – Nie. – Ale dlaczego?! – Bo tradycyjnie musi być puste!
Dwóch chłopców spędza noc przed wigilią u dziadków. Przed pójściem spać, klękają przed łóżkami i modlą się, a jeden z nich ile sił w płucach woła głośno: Modlę się o nowy rowerek, modlę się o nowe żołnierzyki, modlę się o nowy odtwarzacz dvd… Starszy brat pochylił się i szturchnął go mówiąc: – Dlaczego tak krzyczysz? Bóg nie jest głuchy. Na to chłopiec: – Nie, ale babcia jest.










