Kowalscy mieli trójkę dzieci. Najmłodszy z nich Jasio bardzo powoli spożywał posiłki. Pewnego razu wszyscy, w miarę sprawnie zjedli obiad, z wyjątkiem Jasia, który nie skończył nawet zupy. Wszyscy z niecierpliwością czekali na zakończenie obiadu, bo wybierali się na zakupy. Zniecierpliwiony starszy brat powiedział do Jasia: „Gdybyś ty był na Ostatniej Wieczerzy, to Pana Jezusa nigdy by nie ukrzyżowano”.


 

Papież przyjął na prywatnej audiencji biznesmena. Sekretarz papieski czekał na zewnątrz. Nagle usłyszał podniesiony glos biznesmena: „Daję Waszej Świątobliwości milion dolarów”. „Nie” – odpowiedział papież. „Daję pięć milionów”- prawie wykrzyczał biznesmen. „Nie”- padła zdecydowana odpowiedź. „Daję dziesięć milionów”- powiedział jeszcze głośniej biznesmen”. „Nie” padła odpowiedź. Po czym biznesmen trzasnąwszy drzwiami wyszedł z gabinetu papieża. Do pokoju wszedł sekretarz i zapytał: „Ojcze święty, dlaczego nie przyjąłeś tej ofiary. „Ty wiesz, co on chciał za te miliony? Prosił, abym zmienił słowa Mszy św. „Pan z wami” na „Pij koka-kolę”.



Pewnego ranka proboszcz zobaczył na trawniku przed plebanią martwego osła. Zadzwonił na posterunek policji. Przyjechał policjant, popatrzył i kpiąco powiedział: „Grzebanie umarłych należy do księdza, nie do policjanta”. Zgadzam się, ale czułem się w obowiązku powiadomić o tym najbliższą rodzinę”- odpowiedział proboszcz.


 

Po powrocie z pracy Jan spotkał swojego sześcioletniego syna przed domem, który miał łzy w oczach. „Co się stało?”- pyta zatroskany ojciec. „Jeśli chcesz wiedzieć, to powiem ci, że miałem z twoją żoną okropną kłótnię”- odpowiedział chłopiec.


 

Po 20 latach małżeństwa mąż udał się do poradni rodzinnej, mówiąc do psychologa: „Na początku naszego małżeństwa byłem bardzo szczęśliwy. Gdy po męczącym dniu wracałem do domu witał mnie swoim szczekaniem nasz pies, a żona przynosiła mi bambosze. Po latach wszystko się zmieniło. Gdy wracam do domu, to pies przynosi mi bambosze, a żona na mnie warczy”. „Nie wiem dlaczego pan narzeka. Przecież ma pan taki sam serwis jak na początku”- odpowiedział psycholog.


 

„Kochanie, co się stało, że masz bandaż na oczach?”- pyta zatroskany mąż. „Nie żartuj sobie ze mnie. To jest mój nowy kapelusz”- odpowiada żona.


 

Mąż wracając późno do domu chciał to ukryć przed żoną. Zdjął buty i cicho zaczął się skradać do sypialnie. Nagle wpół przebudzona żona zapytała: „Czy to burek?” Mąż opowiadając później tę historię przechwalał się: „Po raz pierwszy w życiu udało mi się w takiej sytuacji zachować przytomność umysłu. Zacząłem lizać jej ręce”.

Dodatkowe informacje