Niewygodny symbol?




Karnawał dobiegł końca. Ucichły zabawy, bale i przyjęcia. Od dzisiaj mówią do nas w Kościele: "Prochem jesteś i w proch się obrócisz" i posypują głowy popiołem. Może i Ty jesteś jednym z tych, którzy dla świętego spokoju idą do kościoła, właściwie nie wiedząc po co. Wszakże dziwny to zwyczaj, przypominający raczej średniowieczne obrzędy, a przecież mamy już XX wiek. Z pewnością kiedyś w epoce różnych guseł i przesądów ludzie widzieli w tym jakąś wartość, ale obecnie cóż to znaczy? Jakże można dzisiejszego człowieka, który posiada tak wielką wiedzę, zdobycze techniki i nauki utożsamiać z popiołem? Czy nie jest to zbyt upokarzające i pesymistyczne?

Proch jest bardzo irytującym znakiem. Przejmuje drżeniem, ponieważ przypomina Ci o umieraniu, o nieuniknionej śmierci, o kruchości człowieczeństwa. Nieraz chętnie chciałoby się zmienić jego sens. Jednak czy wymowa popiołu jest Ci aż tak daleka? Spójrz na swoje życie! Czy zawsze jest ono karnawałową sielanką? Czy nie doświadczasz swej znikomości w nudzie dnia powszedniego, w rozczarowaniach jakie spotykają cię zewsząd -- ze strony twoich bliskich, znajomych, w bezsensie i monotonii pracy, w cierpieniu, lękach i słabościach? Tę prawdę będziesz słyszał nieustannie w ciągu twego życia -- nie tylko podczas kościelnego rytuału.
Lecz nie bój się -- znak krzyża na twoim czole wskazuje, że jesteś nie tylko człowiekiem śmierci ale i zbawienia. Bóg nie zostawił cię samego. On także posypał siebie popiołem. Stał się człowiekiem równym każdemu z nas. Padł swoim obliczem na ziemię, która pochłonęła Jego łzy i krew. Chrystus nie wybawił cię od cielesności i prochu, lecz poprzez ciało i proch. Właśnie tę tajemnicę Kościół chce Ci dzisiaj uprzytomnić. Nie zatrzymuj się tylko na Popielcu, popatrz na Wielki Piątek i Wielkanoc, wówczas zrozumiesz tę "dziwną" ceremonię.

Dodatkowe informacje