Czego nauczył mnie ten rok?

 

 

Już tylko miesiąc dzieli nas od końca roku ...
Wielu będzie robić zestawienia zysków i strat.
Będzie rozliczać samych siebie z tego, czego udało się dokonać, a co poszło nie tak.
Ja w tym roku nie czekam na sam koniec.
Każdy dzień przed snem przebiega mi przed oczyma
i za każdy bez wyjątku jestem wdzięczna,
bo nawet jeśli coś poszło nie tak,
to wiem że się do tego w jakiś sposób przyczyniłam.
Nie muszę czekać do końca, by napisać "dziękuję"
i "jestem gotowa na nowe, następne".
Już dziś mogę to zrobić ...
Za każdy dzień, w którym uśmiech przeplatał się z łzami.
Za każdą chwilę szczęścia i tą pełną bólu.
Za czas, w którym rozdawałam swoje serce i ten, w którym zbierałam jego okruchy.
Za każdą życzliwą osobę i taką, która zraniła uświadamiając mi, że to ja sama na to pozwalałam.
Za każdy przyjazny gest, uśmiech i wrogie spojrzenie, uszczypliwość,
które pomogły mi zrozumieć kto jest przyjacielem,
a kto tylko grał go, przywdziewając owczą skórę.
Za każdą najmniejszą radość i każdą przeciwność losu,
kiedy mogłam odkrywać w sobie zupełnie nowe pokłady sił.
Za miłość którą darzę i tą którą otrzymuję.
Za marzenia. Te spełnione i te, które wciąż czekają,
bo być może nie jest to jeszcze ich odpowiedni czas.
Bo może w pierwszej kolejności muszę jeszcze czegoś innego dokonać,
coś innego pokazać, na coś innego zwrócić swoją uwagę...
Jestem wdzięczna już dziś mimo, że przed nami jeszcze lanie wosku jutro,
że jeszcze magiczny czas przygotowań do świąt,
ale właśnie też czas refleksji, spotkań, zamykania pewnych spraw
i snucia nowych marzeń, planów.
Bo przecież nieważne jaki był rok, ważne czego nauczył,
a zmieniać, naprawiać, poprawiać, iść do przodu można w każdej chwili.

Dodatkowe informacje