Nie zawiedziesz się!

 

Jednym z najistotniejszych pytań z jakimi musimy się w życiu zmierzyć, jest pytanie o tożsamość. To pozornie proste: Kim jestem? potrafi przysporzyć naprawdę wielu trudności. Czy jestem tym, co robię? A może tym, co wybieram? To ja sobie nadaję tożsamość czy ktoś to robi? Jest mi to dane raz na jakiś czas czy może przechowuję to tak jak skarb i muszę chronić, aby nikt tego nie ukradł? Czy ta tożsamość się zmienia, a może tylko dojrzewa? Czy mogę się jej zaprzeć? Kim jestem?

Myślę, że na to pytanie można udzielić bardzo wielu odpowiedzi, zarówno bardzo ogólnych jak i precyzyjnych, tylko że większość z nich będzie miała charakter przejściowy albo określą nas tylko częściowo. Zazwyczaj będą związane z tym, czym się aktualnie w życiu zajmujemy, z naszą sytuacją. To, co robimy, w pewnym sensie narzuca nam to, kim jesteśmy, ale pamiętajmy, że to nie jest cała prawda o nas. Najbardziej wartościowe odpowiedzi kryją się głęboko wewnątrz nas - tam, gdzie wzrok nie sięga, w sercu, które w całości zna tylko Bóg. To, co tam się kryje, dotyczy istoty naszego powołania. Nie każdy je odkrył, jeszcze mniej za nim podąża. Taka tożsamość zwykle bardzo długo pozostaje utajona, a zewnętrzne pozory i nasze dążenia niekoniecznie muszą ją odzwierciedlać.

Warto tu nadmienić, że są różne „poziomy” powołania. Te najbardziej podstawowe dotyczą wszystkich i uczy nas o tym Słowo Boże. Jesteśmy więc powołani do życia wiecznego, do miłości, do udziału w Chwale Bożej, a więc życia w Jego świętej Obecności. Każdy z nas może też być wezwany do konkretnego stanu albo dzieła. To jednak także nie jest wszystko o nas.

Dokonując rożnych życiowych wyborów w pewnym sensie nadajemy sobie lub kształtujemy naszą tożsamość. Nic jednak nie może się równać z tą, którą nadaje nam sam Stwórca. Każdego i każdą z nas Pan Bóg zaplanował, powołał do życia i wezwał po imieniu. To imię jest wyjątkowe. Nie jest to to sami imię, jakim nazywają nas ludzie, ale nasza duchowa tożsamość, którą Bóg wypowiedział na głos w momencie naszego stworzenia, tożsamość, którą tylko On może dać. Nikt nie może nam jej odebrać. Możemy co najwyżej nie żyć z nią w zgodzie, ale żadna moc ani istota nie może zmienić tego, kim jesteśmy w Bogu.

Dziś usłyszałem pytanie, które pozwoliło mi w nowy sposób myśleć o swojej tożsamości, mianowicie: Kim byłeś, zanim inni powiedzieli ci, kim masz być?

To pytanie pozwala ocenić czy czegoś przypadkiem w życiu nie zgubiliśmy, czy nie zatraciliśmy siebie. Niestety system edukacji nie sprzyja indywidualnemu rozwojowi. Wyróżniające się na jakimkolwiek polu jednostki prędzej czy później zostają utemperowane, zgaszone. Ludzie, którzy docierają do etapu, w którym rozpoczynają pracę, najczęściej są już wyprani z tego, co tak bardzo upodabnia ich do Boga - z wielkich marzeń, z pragnienia udoskonalania otaczającego ich świata. Większość z nas jest zniechęcona swoją codziennością. Nie chce nam się walczyć o to, co nosimy w sercach, bo to wszystko jest albo zostaje przedstawione jako ślepe uliczki, które donikąd nie zaprowadzą.

Jednym słowem dzieci Boże przestają być dziećmi, a Królestwo. Boże przestaje być dla nich liczącą się wartością, dla której wszystko zaryzykować. Tacy ludzie osiadają, wiodąc życie, które nie wymaga zbyt wiele wiary. Tylko czy takie życie cokolwiek zmieni? Czy ono kogokolwiek zainspiruje?

Nie ma niczego złego w wielkich marzeniach! Świat potrzebuje dziś ludzi z wizją, zapalonych liderów, którzy poprowadzą nas ku lepszemu na każdej płaszczyźnie. Wiele rzeczy, które moglibyśmy dać światu, odkrywamy na bardzo w wczesnym etapie. Może to zostało w nas zgaszone? Może odnosiliśmy porażkę za porażką i już nie mamy siły dalej próbować? A może ludzie, którzy nas otaczali, wybili mam to z głowy, dowiedli, że to jest niemożliwe? Może w końcu uwierzyliśmy w ten kłamliwy podstępny głos, który wmawia nam, że się nie nadajemy, że jesteśmy zbyt słabi, że sobie to wszystko sami wymyśliliśmy - głos upadłego anioła, który sam nie chciał realizować wizji danej Mu przez Pana?

Cokolwiek otrzymałeś, do czegokolwiek Pan Bóg cię zaprosił, to wezwanie to skarb, który powinieneś chronić. Porażki i zawodu są częścią tej drogi, bez nich nie osiągniesz wytrwałości i determinacji koniecznych do osiągnięcia sukcesu, bez nich nie docenisz końcowego efektu. Nie daj się stłamsić ludziom ani złemu. Oni nie wykonają za ciebie twojej pracy, nie wiedzą kim jesteś. Bóg to wie. Pozwól Mu mówić do twojego serca i idź za tym głosem. Nie zawiedziesz się!

Dodatkowe informacje