Szedłeś Jezu

 


.....Szedłeś, drogi Jezu, wytrwale, smagany batami ludzkich słów, pełnych nienawiści i tymi prawdziwymi, które zostawiały na Twoim ciele krwawe ślady.
Twoja twarz, mój Panie, z każdą chwilą była coraz bardziej mokra od krwi, potu i mimowolnych łez bólu.
Już prawie nic nie widziałeś.
Ktoś nie bał się rozjuszonego tłumu, odważnie przedarł się do Ciebie z białym płótnem.
Św. Weronika nie zwracała uwagi na innych, chciała tylko otrzeć Twoją twarz, ponieważ nie wiedziała, jak inaczej mogłaby Ci pomóc, najdroższy Jezu.
Jej odwaga graniczyła z brawurą, a Ty wynagrodziłeś to poświęcenie, zostawiając na chuście swoje odbicie.

Jakże często mam okazję ocierać czyjeś łzy, ale zamiast to robić, myślę sobie, że będę się narzucać, że nie potrafię, że ktoś to zrobi lepiej, że też mam swoje problemy.
I chociaż teraz chciałabym być, niczym Św. Weronika, ale gdy inni mnie potrzebują, nie mam na tyle odwagi.

Wybacz mi, Panie, i dodaj odwagi, abym potrafiła ulżyć w cierpieniu ludziom, którzy tego potrzebują.

- Któryś za nas cierpiał Rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
- I Ty, któraś współcierpiała, Matko bolesna, przyczyń się za nami.

                                                                                     Autor Jaga Gnot.

Dodatkowe informacje