„Co robię ze swoim życiem, dopóki mam możliwość wyboru?”

 

     Pewnego dnia święta Faustyna zapisała w swoim „Dzienniczku” słowa, które do dziś należą do najbardziej przejmujących fragmentów jej duchowych doświadczeń. Nie opisywała piekła jak odległej, abstrakcyjnej rzeczywistości. Napisała, że została wprowadzona do jego otchłani przez anioła i zobaczyła cierpienie potępionych dusz.

To, co zobaczyła, szczególnie ją poruszyło.

Faustyna wskazała, że pierwszą i największą męką piekła jest utrata Boga. Nie chodzi więc tylko o ogień, ciemność czy cierpienie. Najgłębszym dramatem duszy jest świadomość, że została oddzielona od Tego, dla którego została stworzona.

W swoim opisie wymieniła także nieustanny wyrzut sumienia, świadomość, że ten stan już się nie zmieni, duchowy ogień, ciemność, towarzystwo szatana oraz rozpacz. Napisała również, że dusze widzą zło innych i własne.

Ale właśnie tutaj pojawia się pytanie, które może zatrzymać człowieka na chwilę:

Co dzieje się z duszą, kiedy uświadamia sobie, dokąd doprowadziły ją jej wybory?

„Dzienniczek” nie przedstawia szczegółowego opisu jednej konkretnej duszy przeżywającej dokładnie taki moment. Nie wolno więc przypisywać Faustynie słów, których nie zapisała. Jej świadectwo mówi jednak coś niezwykle poważnego o stanie duszy, która świadomie odrzuca Boga.

W innym miejscu Faustyna zapisała, że podczas konania Bóg w swoim miłosierdziu może dać duszy szczególne wewnętrzne światło. W tej ostatniej chwili człowiek może zwrócić się ku Bogu. Faustyna podkreślała, że miłosierdzie Boże może dosięgnąć grzesznika nawet w ostatnim momencie.

To oznacza, że chwila śmierci nie jest dla człowieka czymś, co można łatwo ocenić z zewnątrz.

Możemy zobaczyć człowieka, który milczy, nie reaguje albo wygląda tak, jakby wszystko było już stracone. Tymczasem — jak zapisała Faustyna — w duszy może dokonywać się tajemnicza walka, której nikt z obecnych nie widzi.

Jest jednak również druga strona tego ostrzeżenia.

Faustyna pisała, że istnieją dusze, które świadomie i dobrowolnie odrzucają Bożą łaskę. Według jej zapisu nawet w ostatniej chwili człowiek może otrzymać możliwość zwrócenia się ku Bogu, ale może również tę łaskę odrzucić.

Dlatego jej opis piekła nie miał być sensacyjną opowieścią mającą wzbudzić sam strach. Sam zapis kończy się zupełnie inaczej. Po tym doświadczeniu Faustyna jeszcze goręcej zaczęła modlić się o nawrócenie grzeszników i wzywać Bożego Miłosierdzia.

To właśnie jest jeden z najważniejszych elementów jej przesłania.

Nie chodzi tylko o pytanie: „Jak wygląda piekło?”.

Znacznie ważniejsze jest pytanie: „Co robię ze swoim życiem, dopóki mam możliwość wyboru?”.

Faustyna chciała, aby człowiek nie odkładał nawrócenia na ostatnią chwilę. Jej zapisy przypominają, że grzech nie jest błahą sprawą, ale jednocześnie Boże Miłosierdzie nie powinno być traktowane jak coś, co przestaje istnieć dlatego, że człowiek bardzo długo błądził.

Kościół zna Faustynę przede wszystkim jako apostołkę Bożego Miłosierdzia. Jan Paweł II podczas jej kanonizacji wskazywał właśnie na jej misję związaną z przesłaniem miłosierdzia Chrystusa.

Dlatego obraz piekła w jej „Dzienniczku” powinien prowadzić nie tylko do lęku, ale również do refleksji.

Każdy dzień jest okazją, aby zmienić kierunek.

Każdy grzech można wyznać.

Każdą krzywdę można próbować naprawić.

Każdą chwilę można przeżyć inaczej niż poprzednią.

A przede wszystkim — póki żyjemy, możemy zwrócić się ku Bogu.

To właśnie dlatego świadectwo Faustyny o piekle jest jednocześnie ostrzeżeniem i wezwaniem do miłosierdzia. Nie po to, aby człowiek żył w rozpaczy, lecz aby nie czekał z pojednaniem z Bogiem do momentu, kiedy może być już za późno.

Dodatkowe informacje