Tak sobie myślę…

Dziś świat się stroi
Pakuje prezenty
Lecz, czy pamięta
Kto największy święty?
Domy ozdobione
Potraw jest bez liku
Jednak brak tu wiary
Wśród nas "katolików"
Niby do kościółka
Chodzę co niedziela
Ale czy w mym sercu
Króluje nadzieja?
Są też dziś i tacy
Którzy się nie modlą
Lecz świąteczny klimat
Dumnie dziś obchodzą
Spowiedź przedświąteczna?
Cóż to jest takiego?
Ja nie potrzebuję
Do życia dziś tego
Ja tak tradycyjnie
Te święta obchodzę
W sumie nie pamiętam
Kim Ty jesteś Boże
No i tak to płynie
Nasze ziemskie życie
W którym nie ma miejsca
Na Twoje przybycie
Jednak Ty mój Boże
Nic nie oczekujesz
I każdego chojnie
Wciąż obdarowujesz
Dajesz nam dziś zdrowie
Domy pełne chleba
Ciepłej wody w kranie
Więcej niż potrzeba
Dajesz nam wygody
Wszelkie dobrodziejstwa
Lecz niewielu dzisiaj
Wejdzie do królestwa
Które Ty nam Boże
W niebie urządziłeś
Ale naprzód Jezu
W żłobie się zrodziłeś
W tej oziębłej szopce
Razem z bydlętami
Tam się narodziłeś
Niczym między nami
Bo my jak zwierzęta
Nic nie pojmujemy
Ciągle tylko czegoś
Wciąż oczekujemy
Liczymy na sławę
I majątki wielkie
Za nic mamy Ciebie
I Twoją stajenkę
Ja Cię nie oceniam
Mój drogi człowieku
Bo sama popadam
W mroki tego grzechu
Wiem, że ciężko dzisiaj
Oprzeć się pokusie
Lecz gdy ciężko zgrzeszę
On oczyści duszę
Boże mój, Ty wiesz
Że chociaż jest ciężko
Staram się jak mogę
By być Tobie wierną
I drzwi mego serca
Szeroko otwarte
Dla mojego zbawcy
Teraz i na zawsze.










